niedziela, 5 maja 2013

01. Powerless (Reituki):

Autor - Yesung Oppa
Tytuł - Powerless
Pairing - ReitaxRuki(The GazettE)
Rodzaj - angst/romans
Beta - Tak
Ostrzeżenia - brak

N/A:
No więc tak... To ja. Wasz Oppa~
Emigruję tutaj z dA. Dlaczego? Gdyż tu jest łatwiej. No i nie zaśmiecam strony dla ARTYSTÓW swoimi wypocinami...
Większość ficków, które będą tutaj wstawiane na początku to jakieś tam starocie... w tym TO, napisane na życzenie koleżanki. Czekam na wenę, bo póki co, to same kejpopy c:




'And you held it all
but you were careless to let it fall
You held it all
and I was by your side
Powerless.'


Śmiech.
Krzyk.
Ból.
Rozkosz.
Czas nie istnieje. Nic dookoła nie istnieje. Wszystko traci swój sens w takich momentach.  Powietrze wypełnia zapach dwóch, przylęgniętych do siebie w desperackim uścisku ciał, miłości i pożądania. Rozlegają się ciche szepty, westchnienia, jęki, których nie potrafią opanować. Skoro Czas nie istnieje, to czy ta chwila będzie trwała wiecznie? Czy ich marzenie, by pozostać tu i teraz, na wieczność się spełni? Przecież Wieczności i tak nie ma, jest tylko Teraz. Teraz i tutaj.
- Ruki-kun, chyba już dosyć na dzisiaj, nie sądzisz? - kiedy wszystko dookoła ucichło, rozległ się delikatny głos mężczyzny. Jego wzrok utkwił na spoconej i zmęczonej twarzyczce wokalisty, która jednak cały czas uśmiechała się promiennie. Pierwszy raz w życiu go takiego widział. To było jak sen...
Albo raczej Sen.
- W-wszystko okej... -  oddech miał nierówny. Reita czuł, jak serce Rukiego łomocze w jego piersi z ogromną prędkością. Roześmiał się cicho pod nosem, prostując się do siadu. Nachylił się nad nim i pocałował miejsce tuż nad jego sercem. Wokalista cicho westchnął, sięgając dłonią w kierunku jego włosów.
- Jesteś taki piękny...
- Nie bardziej niż ty, Ruki-kun.
Ten słodki rumieniec, który mężczyzna tak uwielbiał znowu wpłynął na jego uroczą twarzyczkę. Nie mógł się powstrzymać przed pogłaskaniem go po policzku i przelotnym pocałowaniu jego wąskich ust.
- Tak bardzo...
PUFF.
Wtem czar prysnął jak w jednej z Disneyowskich bajek. Czas znowu zaczął płynąć. Świat zaczął pędzić do przodu, pozostawiając za sobą tylko nikły ślad tych chwil...
Reita roześmiał się kpiąco, szybko zeskakując z chłopaka. Wciąż z szerokim wyszczerzem na twarzy sięgnął po swoje spodnie i wsunął je na siebie.
- Świetnie się bawiłem. - rzekł, zerkając w stronę Rukiego, który ze zrezygnowaniem chował twarz w dłoniach. Jak zwykle. Czemu, do cholery, znowu sam siebie oszukiwał, że będzie tak pięknie i cudownie? Że mężczyzna nagle zacznie srać serduszkami na lewo i prawo nie zważając na nic? Był taki głupi... Przecież to był Reita, on się nigdy nie zmieni, nie ważne, co by się działo. Zawsze będzie już go wykorzystywał, a on będzie mu na to pozwalał...
Bo go kochał.
- Cieszę się. - wydusił z siebie starając się, by się nie rozpłakać. Jednak ten już nie zwracał na niego uwagi. Chwycił właśnie telefon w dłoń i odczytał zaległego smsa.
- Uruha czegoś chce, musimy się zbierać.
- Moment... Reita?
Mężczyzna odwrócił się ze zmarszczonymi brwiami. Co chciał powiedzieć? A raczej, o co chciał się spytać? 'Dlaczego się ze mną bawisz?'
'Kim dla ciebie jestem?'
'Dlaczego jesteś taki ślepy?!'

Tyle pytań, na które pewnie nigdy nie pozna odpowiedzi. Łzy napłynęły mu do oczu, ale zignorował je. Nie może okazać słabości. Musi być silny...
- Już nic. - burknął, siadając prosto na kanapie. Był całkiem nagi, a okno ktoś otworzył na całą szerokość. Nie czuł jednak zimna. Już dawno się na nie uodpornił.
- No to dalej, streszczaj się. - pogonił go starszy, poprawiając swój i tak już zbyt perfekcyjny wizerunek w odbiciu ekranu jego telefonu. Ruki obserwował, jak mężczyzna wyjmuje kredkę do oczu z tylnej kieszeni i rysuje nią nowe kreski na górnej powiece. Jego gładkie ruchy dłoni, seksowne spojrzenie, nerwowe przygryzanie wargi...
Szybko się opamiętał i wstał z kanapy, zakładając na siebie pomięte ubrania. Ignorował ból tylnej części ciała na tyle, na ile był do tego zdolny. Nie miał głowy do poprawiania fryzury, czy innych bajerów, więc po prostu to sobie darował.
- Wyglądasz okropnie. - stwierdził Reita, chowając telefon i odwracając się w jego stronę.
'Przed chwilą powiedziałeś, że jestem piękny.' - pomyślał chłopak, mrużąc groźnie oczy. 'Kłamałeś... znowu. Ty zawsze kłamiesz'.
To prawda. Reita kłamał zawsze. Te chwile słabości, kiedy byli tak blisko również przesiąknięte były kłamstwem. A Ruki był zawsze tak samo łatwowierny. Chciał czy nie, ufał mu i pragnął, by się zmienił... Bo go kochał?
Tak, kochał go. Bezgranicznie, całym sercem, co już nie raz mu okazywał. Mężczyzna to widział i wykorzystywał go. Wykorzystywał jego, jego ciało i duszę... Wiedział, że ten zrobiłby dla niego wszystko.
Ruki westchnął cicho, po czym na jego ustach pojawił się kpiący uśmieszek.
- Masz rację. - odparł, po czym wyminął go zgrabnie i ruszył w kierunku drzwi. - Ty też jesteś piękny.
Idealny nawet ze swoimi wadami. Chłopak, wychodząc wtedy z tamtego pokoju był pewien jednej rzeczy...
Jeszcze sprawi, że Reita-kun będzie tylko jego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz